O autorze
Michał i Piotr. Piotr i Michał. Dwóch młodych mężczyzn z Warszawy, których połączyła trudna do zrozumienia przyjaźń. Jak Jin i Jang walczą ze sobą, a jednocześnie tworzą harmonijną, niekiedy bardzo dynamiczną całość. Wielbiciele salonowych burz Bohdana Gadomskiego, żartu Tadeusza Drozdy, gawęd Bogusława Kaczyńskiego i twórczości Aldony Orłowskiej. Razem w radio i telewizji. Oddzielnie w łóżku.Pisali do magazynów Pulp i Vice, a Michał nawet po 10 latach napisał pracę magisterską. Pracowali w duecie w 4fun.tv, TVN Lingua, Radio Bis, TVP. Niestety zostali zwolnieni z powodów politycznych. Teraz w Radio Roxy prowadzą kultową w środowisku podlaskich satanistów audycję Dwa Neurony i Trzy Jądra.

No i co się tak cieszy?

Wiemy, wiemy. Mieliśmy nie pisać o Euro (pisząc "Euro" wielką literą mamy na myśli mistrzostwa, nie walutę), ale jednak się złamaliśmy. Nooo... bo przecież jest o czym pisać!! Nie tylko zresztą od strony sportowej (która może być ze wszech miar interesująca), ale przede wszystkim od strony mentalnej, społecznej.

Zaczęło się powoli... remonty dworców, oddanie A2 na kilka dni przed mistrzostwami... Wiemy, wiemy, że być może było to zagranie marketingowe, pod publiczkę. Wiemy, że strasznie drogo i wiemy że zrobiono tylko 40%  inwestycji infrastrukturalnych, jakie planowano, ale...  jakoś tak po polsku, nie do końca idealnie... udało się.
Potem, na dzień przed Euro, jeden z nas widział tłumy idące mostem Poniatowskiego w kierunku Stadionu Narodowego. Prosta dedukcja wskazywała, że to  odwiedzający stolicę turyści zapragnęli z bliska obejrzeć "drogi bubel", jak niektórzy zdążyli już nazwać warszawska arenę.

Następny obrazek to dwoje Rosjan, których ja, Michał Migała, miałem okazję gościć u siebie w domu. Oprowadziłem ich warszawskim standardem: stare i nowe miasto, Nowy Świat, Stadion, Biblioteka Uniwersytecka, Centrum Nauki Kopernik. "Warszawa krasiwa" usłyszałem parę razy...
Cholera, może i krasiwa ta Warszawa?

Potem były międzynarodowe, przybywające z całej Europy tłumy, które już na kilka godzin przed meczem zaczynały piłkarskie święto na ulicach naszego miasta. Alkoholowo, ale też sympatycznie i bez chamstwa. I nie zniszczyła tego wrażenia grupka bandytów atakująca w kilku, z typowo bandycka "odwagą" i "honorem" rosyjskich wąsatych 50-latków i rodziny z dzieciakami, próbująca sprowadzić do swojego gównianego poziomu wszystko, co przerasta niewielkie możliwości ograniczonego wygoloną czaszką, biednego mózgu.

Kolejny obrazek- wielkie greckie święto (aż chciałoby się napisać "feta") po dającym awans do ćwierćfinału zwycięstwie nad Rosjanami. Święto, do którego dołączyli się Polacy i po części smutni, ale biorący wszystko z wrodzonym fatalizmem Rosjanie. Nigdy w swoim życiu nie widzieliśmy takiej ilości ludzi na Nowym Świecie o drugiej w nocy. Święto trwało do białego rana. To były obrazki, które do tej pory mogliśmy widzieć tylko w telewizji przy okazji wiadomości typu "feta w Madrycie po zdobyciu Ligi Mistrzów" czy "święto na ulicach Londynu", teraz u nas w mieście!

Wtedy zaczęliśmy myśleć, że rzeczywiście coś się w Polakach zmienia. Pozytywna energia, wyrozumiałość, brak narzekactwa, zdrowa duma, biało- czerwone flagi, które wystawały z co drugiego samochodu....
W końcu- peany pochwalne na cześć Polski i Polaków w zagranicznej prasie.
No i last but not least- odnowiony dworzec Centralny, w którego estetyczne zmartwychwstanie przestaliśmy już w ogóle wierzyć. Dworzec, który wedle zdania odwiedzających Warszawę cudzoziemców, nie różni się niczym od podobnych w dużych miastach niemieckich czy francuskich. Zaczęliśmy myśleć o tej mentalnej zmianie, o tym sympatycznym polskim entuzjazmie wobec Euro 2012 i... poraziły nas wnioski do których doszliśmy.

Dlatego zdecydowaliśmy się napisać. Żeby Was przestrzec. Łatwo można by przecież po tych wszystkich wydarzeniach popaść w przesadny entuzjazm, hurraoptymizm, że możemy, że jednak dajemy radę, że chwalą nas. Nie cieszmy się jednak za bardzo! Im więcej cieszyć się będziemy teraz, tym większa smuta potem, gdy barwni goście z zagranicy odjadą. Gdy pozostanie już tylko pustka i melancholia, a potem nadejdzie jesień...  Lepiej profilaktycznie się teraz nie cieszyć, bo szok może być tym większy! I właśnie przed tym przestrzec Was chcieliśmy. Nie cieszmy się! Profilaktycznie.

Mamy nadzieję, że powyższymi zdaniami udowodniliśmy naszą polskość, w którą być może część Was powątpiewała. A te samochodowe flagi to w ogóle... a jakby któraś się oderwała i rowerzyście jednocześnie wokół łańcucha i szyi się owinęła?
Trwa ładowanie komentarzy...