Pytacie się w listach...

Skoro Zbigniew Hołdys może być zapytany o wszystko, to dlaczego my nie moglibyśmy odpowiedzieć na nurtujące ludzkość pytania, typu: jak żyć? oddychać czy nie oddychać? co to jest KRUS?

No właśnie! O wiele łatwiej by nam się pisało, gdyby Państwo zasypywali nas listami, a my mielibyśmy odpowiadać. Euro przeszło. Temat dwóch Panów z konkurencji został już mocno przeanalizowany, a zresztą my o drogiej konkurencji wypowiadać się publicznie nie zamierzamy. Jest sezon ogórkowy i chyba dobrze nam te wakacje od polityki, wyrodnych matek, detektywów i katastrof zrobią.

Może więc sami sobie, tak nawzajem, zadamy sobie kilka pytań. Jak w Bravo...
Uwaga zaczynam. Kolega Migała, jako, że jest bardziej wyedukowany, odpowie na nurtujące mnie pytanie.

"Droga Redakcjo!
Mam chłopaka o imieniu Krystian. Chodzimy już ze sobą od 3 lat. Ostatnio mój partner się zmienił. Stał się bardzo natarczywy i nalega na pożycie intymne. Nie wiem, czy jestem na to gotowy. Boję się, że go stracę. Pomóżcie."
Henryk, lat 47 z Konina"

No właśnie...W tym momencie okazało się, że nie jest to takie łatwe. Michaś odpisał mi, że nie wie jak odpowiedzieć i żebym z moją małą prowokacją (patrz wers: "że jest bardziej wyedukowany, odpowie na nurtujące mnie pytanie") poradził sobie sam. Napisałem więc kolejny list do redakcji, na który będzie mi o wiele łatwiej odpowiedzieć. Jako, że Henryk z Konina nie istnieje, a zbieżność nazwisk jest tylko i wyłącznie przypadkowa, nie powinienem mieć wyrzutów sumienia związanych z niedopilnowaniem obowiązków (Ja strasznie obowiązkowy jestem wbrew pozorom).

Gdyby jeszcze Henryk rozpoczął swój list od słowa "witam" mógłbym wzorem pana Rusinka w ogóle nie zawracać sobie głowy jego treścią...

List kolejny.
"Bardzo lubię słuchać Waszej audycji. Wydaję mi się jednak, że lepiej byś sobie Piotrek radził sam. Wydaję mi się, że Michał niestety zaniża jej poziom. Bardzo Cię lubię. Czy mogłabym prosić do Ciebie numer telefonu.
Malutka_17"

Może tym razem będzie łatwiej z odpowiedzią:

"Droga Słuchaczko!
To bardzo miłe słowa. Myślę jednak, że nie masz racji. Michał jest niezwykle inteligentnym i wrażliwym młodym mężczyzną. Gdyby nie on, moje życie byłoby zupełnie inne. Nasza audycja również. Mam nadzieję, że będziesz wyrozumiała i przekonasz się do nas jako duetu. Oto mój numer: 501 338..."

Taka odpowiedź jest idealna, bo:
a) odpowiedziałem na maila, więc słuchaczka nie poczuję się zignorowana
b) grzecznie, ale stanowczo zwróciłem uwagę, że nie ma racji
c) obroniłem mojego kumpla
d) podałem jego numer komórki, a nie swój, czyli zrobiłem sobie dobrze prowokując psikusa.

I tak każda ze stron jest chociaż w połowie zadowolona.

Musimy Wam zdradzić, że dobre (a przede wszystkim prawdziwe) emaile
bądź telefony od słuchaczy lub czytelników, potrafią postawić na nogi
straconą prawie audycję, program telewizyjny czy blog. Co zresztą chyba widać po naszym dzisiejszym tekście...
Trwa ładowanie komentarzy...