Niedoceniane proroctwa lidera Kombii, czyli Grzegorz Skawiński i sztuczna inteligencja

Jest taki utwór słowno- muzyczny, który dobrze oddaje melancholijny nastrój, w jaki wprawia nas kończący się właśnie letni sezon. Nastrój refleksyjny, filozoficzny. To utwór „Pokolenie” grupy Kombii (przez dwa i).

Przypomnijmy może pokrótce genialne wersy śpiewane przez Grzegorza Skawińskiego:

Każde pokolenie ma własny czas
Każde pokolenie chce zmienić świat
Każde pokolenie odejdzie w cień
A nasze - nie

Każde pokolenie ma własny głos
Każde pokolenie chce wierzyć w coś
Każde pokolenie rozwieje się
A nasze - nie


http://www.dailymotion.com/video/x6z01u_kombi-pokolenie_music

Zdawać by się mogło, że to w miarę poprawnie zrobiona popelina. Ot, utworek, który dobrze będzie się tańczyć razem cioci, wnuczkowi i dziadkowi na weselu. Ale to tylko pozory. Szczególnie jeden wers śpiewany przez Skawę nie dawał nam spokoju: "a nasze- NIE".

To NIE wżarło nam się w mózgi jak wirus. O co tu chodzi? Czym ma się rzekomo wyróżniać to NASZE pokolenie, że dzielnie oprze się upływowi czasu, pokona wszechmocnego Kronosa, któremu podlega wszystko i wszyscy? Po nocach spędzonych przed komputerem i wertowaniu prognoz futurologów, już wiemy.

Zacznijmy od pewnej tezy. Pan Gordon Moore, założyciel firmy Intel, sformułował ponad 40 lat temu prawo opierające się na obserwacji rynku komputerów i urządzeń elektronicznych. Głosi ono, że liczba tranzystorów, a zatem moc obliczeniowa kolejnych wchodzących na rynek maszyn liczących, podwaja się średnio co dwa lata. Prawo Moore'a doskonale sprawdzało się przez ostatnie 40 lat i w zasadzie nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższych latach przestało obowiązywać.

Zupełnie podstawowa matematyka wskazuje na to, że owo podwajanie siła rzeczy oznacza coraz większe skoki w mocy obliczeniowej. Skok z 10 na 20 milionów operacji na sekundę jest po prostu sporo większy, niż skok z 1 na 2 miliony.

Przyjmijmy dalej dosyć rozsądną tezę, że ludzki mózg jest aparatem do przetwarzania informacji. Aparatem niezwykle skomplikowanym i genialnym, ale o skończonej mocy obliczeniowej (ocenianej przez niektórych na około 10 biliardów (czyli 10 000 000 000 000 000) zmiennoprzecinkowych operacji na sekundę.

Logicznym wnioskiem jest zatem wyprodukowanie komputera, który dorównywać będzie ludzkiemu mózgowi, potem zaś stworzenie jeszcze lepszej maszyny, która sprawnością działania prześcignie ludzki umysł. Jeśli zaś już stworzymy tę inteligentniejszą od nas maszynę, to będzie ona w stanie zaprojektować maszynę jeszcze inteligentniejszą, która z kolei stworzy inteligentniejszą i tak dalej...
W tym punkcie, zwanym również technologiczną osobliwością, rozwój sztucznej inteligencji, a zatem również nauki, dosłownie wystrzeli w kosmos. Celowo pomijamy tu możliwość buntu maszyn. Wystarczyłoby im prawdopodobnie wszczepić układ zawierający prawa robotyki Asimova.

Przy tak potężnym i pędzącym do przodu rozwoju technologii, wynalezienie sposobu na nieśmiertelność, będzie już tylko mało znacząca łamigłówką, z którą raz- dwa sobie poradzimy. Toż starzenie się jest tylko pewnym mechanizmem. Znane są organizmy, takie, jak niektóre mięczaki czy ryby, które praktycznie są nieśmiertelne (to jest nie starzeją się, co nie oznacza odporności na urazy mechaniczne, choroby bądź inne zdarzenia, które mogą spowodować gwałtowną śmierć osobnika).
Długo myśleliśmy, że ów punkt przełomowy będzie dla nas i dla naszych rówiesników nieosiągalny, bo albo umrzemy albo będziemy za starzy, żeby z tej technologicznie zaprogramowanej nieśmiertelności móc w satysfakcjonujący sposób skorzystać.

Jednak niedawno pojawiły się fuleryty, czyli 60-cio atomowe kulki węgla.
Podczas badań nad toksycznością fulerytów dla organizmów żywych, pojawił się nieoczekiwany rezultat. Szczury karmione jedzeniem z dodatkiem tej substancji, żyły średnio dwa razy dłużej od szczurów z grupy kontrolnej. Jeśli wyniki badań się potwierdzą i powiedzmy za 10 lat fuleryt wejdzie do powszechnego użycia (a jako, że to jest węgiel, nie powinien być zbyt drogi), należy założyć, że dzisiejsi 30-latkowie zamiast średnio 40 lat, powinni przeżyć jeszcze 70 lat. Oznacza to, że dożyją (w raczej dobrej formie) do momentu wspomnianego wyżej skoku naukowo- technologicznego, który większość futurologów umiejscawia najpóźniej w połowie naszego stulecia. Będziemy mieć po 70 lat ciesząc się dzięki fulerytom zdrowiem 50-parolatków i wyglądając (w mojej optymistycznej wersji) jak szpakowaty senior rodu, Eric Forrester w początkowych odcinkach „Mody na Sukces”.

A Grzegorz Skawiński to wszystko przewidział i wziął pod uwagę.

Nie będzie już wtedy miało znaczenia, czy genialne maszyny wymyślą nam specyfiki odwracające starzenie się, czy nasze mózgi zostaną transplantowane do specjalnie w tym celu skonstruowanych młodych, tryskających energią ciał.

Zaprawdę rację miał Grzegorz Skawiński śpiewając, że nasze pokolenie nie odejdzie w cień. Niestety sam pan Grzegorz może już nie załapać się na spełnienie swoich proroctw. Tak jak Mojżesz, który nie doczekał Ziemi Obiecanej. Zaprawdę, lider Kombii jest niedocenianym prorokiem. I to prorokiem we własnym kraju!

I nie zmieni tego nawet fakt, że słowa do "Pokolenia" napisał Jacek Cygan...
Trwa ładowanie komentarzy...